poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wstępu tytułem :)

Wreszcie się za to zabrałam. Nie wiedziałam, że tak się będę zbierać długo za rozpoczęcie tego bloga. Z blogiem o wszystkim i o niczym jakoś szybciej mi poszło :)
Jeśli chodzi o historię powstania to nie jest zbyt zajmująca. Po prostu, jakoś tak zawsze kochałam oglądać gazety wnętrzarskie, potem wnętrzarskie blogi i przy tym blogi na temat szycia rzeczy i ozdób do domu. Trudno mi wyrazić, jak bardzo zazdrościłam zdolności, pomysłów, tego, że Dziewczyny zaczynają i kończą, tego, że takie piękne i takie inne niż w sklepach, że same sobie tak cudnie domek szykują. Są oczywiście sklepy, w których mogłabym zostawić majątek na rzeczy do domu, gdybym go miała oczywiście :)Ale nie mam. 
Postanowiłam więc na urodziny kupić maszynę do szycia, prezent oczywiście składkowy, rodzinny. Oczywiście nie mogłam się zdecydować jaką maszynę wybrać, i wtedy zobaczyłam moją Pannę Motylkową czyli Lidię z Łucznika :) Od razu się zakochałam i pomyślałam, że ta jest własnie dla mnie.Bo nawet jak będzie stała na wierzchu to nadal będzie ozdobą. 
Maszyna była już moja ,a ja nadal nie szyłam. Podwinęłam coś, skróciłam coś, i tyle. Po jakimś roku nadal zazdrościłam innym , ale zakupiłam materiały w Ikei z wielkim postanowieniem uszycia zazdrostek, pufy i poduszek. Oczywiście wszystko leżało odłogiem, poza wydaną kasą. I tak na jesień zeszłą, wreszcie zabrałam się za szycie, kotków dla dzieci własnego pomysłu, proste, przytulne, szału nie było ale za to radocha wielka. No i zabawkę z metkami uszyłam, dla dzidziusia nowego w rodzinie. Dużo pracy, nawet teraz się za to podziwiam:) Ale za to naprawdę warto było, bo dużo zabawy dla dzieci, a dla mnie satysfakcja :)
Potem postanowiłam uszyć prezenty na Boże Narodzenie. Zawsze staram się ,aby były adekwatne, przemyślane i nie byle jakie, byle były. Zależy mi. Wkładam też w obdarowywanie niestety ogromnie wiele uczuć, które czasem są wystawione na próbę. Ale taka jestem i chyba się już nie zmienię:)
Prezenty uszyłam, chyba sprawiły wiele radości ,a ja jakoś tak, doceniłam siebie troszkę. Bo dumna jestem, że potrafiłam, że dałam radę, i że przeprowadziłam projekt od początku do samego końca. 
I chyba teraz wreszcie, mogę już napisać, tak po prostu...
Hurrra! Ja szyję !
Zapraszam Was na mojego bloga, będzie mi mi niezmiernie miło gościć Was u mnie i czytać komentarze i odwiedzać Was na Waszych blogach. Wiem, że są  setki twórczych blogów, a ja znam tylko kilka. Mam nadzieję, ze to się zmieni:)


5 komentarzy:

  1. Jaka ładna maszyna, aż pozazdroszczę :) Ja mam taką starą sprzed 30 lat i nie korzystam bo mama za nic nie daje mi się do niej dobrać. Czekam na kolejne posty :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, nie będę ściemniać, te motylki naprawdę dokonały za mnie wyboru :)

      Usuń
  2. Piękna machina! To nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć natchnienia i w szyciu i w pisaniu !
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję Ci bardzo za odwiedziny i miłe słowa:)

      Usuń
  3. Początki podobne jak u mnie :) Najpierw zakup maszyny mimo że o szyciu nie miałam pojęcia. Trochę popróbowałam, potem przerwa, a teraz wciągnięta jestem w to szycie :)
    Blog się fajnie zapowiada więc obserwuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń