czwartek, 22 sierpnia 2013

Przygarnij kotka :)

Moja historia szycia zabawek zaczęła się od kółka z metkami, a zaraz potem były koty. Do kółek jeszcze wrócę, bo to świetny pomysł, ale koty już się wcisnęły między poduszki retro a jesienne apaszki. Pierwsze moje koty były prostokątne i cudaczne, mimo że takie strasznie proste, zdążyły sprawić mnóstwo radości kilkorgu dzieciom a jeden nawet lansował się na Florydzie. Nadal się zresztą lansuje , bo nie ma na razie konkurencji :)

Kiedy uszyłam prostokątne koty, narysowałam sobie szablon własnego kota okrągłego, nie wiem teraz dlaczego, nie zabrałam się realizację, chyba wyskoczył mi od razu kolejny pomysł, a może zamówienie. Kartka z wzorem leżała od listopada aż, a więc baaardzo długo naprawdę.
Ostatnio szyłam dinozaury na zamówienie i przy wyciąganiu szablonu, trafiłam na owego kota okrągłego. Pomyślałam, że uszyję jednego, zobaczę jak wyjdzie, czy to dobry pomysł, czy się spodoba. Kotów uszyło się za jednym zamachem aż pięć ! A miałabym ochotę na więcej i więcej jeszcze, ale to zależny oczywiście od Was, bo jeśli Wy będziecie chcieli przygarnąć moje obżarte kotki-będę miała dla kogo szyć:)

Mam wielką przyjemność z oglądania tego co uszyję, jeśli jestem zadowolona :) Siadam, oglądam po kolei, zachwycam się, odkładam znowu. Jeśli moje dzieło znajdzie Nabywcę-nie płaczę z żalu i tęsknoty ,lecz serce we mnie rośnie i pękam z samozadowolenia, i chciałabym od razu zabrać się za szycie kolejnych rzeczy. Niestety zwykle ogranicza mnie budżet, a zaraz po nim czas. Mam nadzieję, że od września, kiedy mój maluch pójdzie do przedszkola wreszcie-będę miała większy budżet, chociażby czasowy. Teraz zawsze szyję z dziećmi, a kto je ma wie jakie to szycie. Czasem aż popłaczę sobie z żalu, bo trudno mi pogodzić się z tym, ze siedzę i szyję a moje dzieci zajmują się sobą, kłócąc się, nudząc lub oglądając film. Wiem, że gdybym siedziała z nimi  byłby szczęśliwe, zadowolone, zbyt często bywam rozdarta. Czasem nie wytrzymuję i siądę z nimi, jeśli puszczam jakiś ulubiony ich film. Od razu przyklejają się do mnie, po jednym z każdej strony, przytulają się, siedzimy sobie i jest tak cudnie jakoś. 
Ale nie umiałabym na razie zrezygnować z szycia, więc cieszę się na ten wrzesień, bo może będę mogła szyć do południa, kiedy będę sama, a po południu będziemy mieć czas dla siebie. Ja nie będę przeżywać, że nie mogę być w dwóch miejscach na raz, a oni będę mieli mnie więcej. 
Trzymam kciuki za to :)

A teraz zapraszam do obejrzenia kocich obżarciuszków :)Ich wymiary to 28/18 cm z uszkami, są grubiutkie raczej, nie płaskie :) Dobrze odżywione :)


 tutaj nowy miot :):







a tu pierwsze prostokątne koty:


3 komentarze: