niedziela, 16 lutego 2014

Urodzinowy Konik :)

Wczoraj były urodziny mojego maluszka. Czwarte. Wiem, że już nie maluszkowe, ale to nadal taka mamusina pieszczocha , więc tak na niego mówię :) Postanowiłam mu uszyć konika na kiju, a dlaczego-zaraz przeczytacie. Nie chce mi się po raz drugi pisać tej historii, dlatego więc wklejam to co napisałam na konkurs kiedyś, którego oczywiście nie wygrałam, ale konik po prostu musiał powstać.
Wracaliśmy z przedszkola , jak zwykle, i jak zwykle moje baranki znalazły patyki, ale zupełnie niezwykle , zamiast się nimi okładać walcząc jak rycerz Mike, zaczęli udawać, że to koniki. Patyki były długie i z jednej strony miały gałęzie, które udawały głowę. Ma i Mi tak się cieszyli z tego pomysłu, że biegli przez osiedle rżąc radośnie, nie kłócili się, nie popychali i co najdziwniejsze, nie było konkursu "kto szybciej do mamy", co jest wydarzeniem, gdyż ten konkurs odbywa się co najmniej 20 razy na 15 minutowej trasie z przedszkola  Wielką przyjemność miałam patrząc na ich radość, i wielką również-patrząc jak ludzie, których mijali galopując, oglądali się za nimi uśmiechając 
"Koniki" zamieszkały na korytarzu,  Po pierwszym powrocie na nich, patyki otrzymały imiona: Konik Batonik-bo lubił batoniki oraz Chrypcio-bo miał kaszel i chrypkę. Konik Batonik rozbawił mnie do łez  Koniki z patyka szybko się połamały stojąc w kącie, ale od czego ma się Mamę z maszyną? Postanowiłam, ze będzie konik na urodziny. 
Jak zwykle miałam obawy, jak wyjdzie, czy się uda, czy będzie ładny? 
Efekt jednak przeszedł moje oczekiwania i uważam, że poradziłam sobie doskonale. 
Jednak najważniejszy dla mnie był zachwyt mojego syneczka, kiedy go zobaczył :) Patatajał po mieszkaniu , głaskał, przytulał się, a kiedy poszedł spać, konik musiał być obok. 
Konik jest niesamowicie udany kolorystycznie według mnie, już przy szyciu jamnika z czekoladowymi uszami w grochy, wiedziałam, że konik też taki będzie. Czasu miałam mało i kij mocowałam w sobotę o 13.30-kiedy na 16 zaproszeni byli goście. Wtedy tez dopiero robiłam uzdę, wiedziałam jednak, że nie zajmę się niczym innym, dopóki Chrypcio nie będzie ready :) W związku z czym całą imprezkę zrobiłam w 3 godziny. Była doskonała :) Dobrze, że Kochany Mąż rano posprzątał część. Ogólnie dzień od rana był mega intensywny, bardzo udany a noc, cóż...szkoda gadać, solenizant tak kaszlał, że myślałam, że się udusi. Rano pojechaliśmy na pogotowie, ale na szczęście wszystko ok. Jeśli można tak powiedzieć-katar, gardło itp. przyjemności, nasza tradycyjna infekcyjka :) Dzisiaj w nagrodę cały dzień się lenimy, tylko ciszy nie ma, bo dzieci szaleją z nowymi zabawkami.
Dość jednak gadania-zapraszam do podziwiania !!! :)









13 komentarzy:

  1. samych wspaniałości i serdeczności dla Twojego młodzieńca :)
    a konik pierwsza klasa, idealny dla małego królewicza
    pozdrawiam cieplutko i czekam na jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego!!!!! A konik wyszedł bardzo uroczy !

    OdpowiedzUsuń
  3. NO MEGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! MEGA CZAD :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Jestem absolutnie zachwycona!!!
    To teraz drugi robić, mamuś :D Konika Batonika :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomniało mi się moje dzieciństwo, miałam podobnego konika. Twój jest bardzo charakterny i świetnie wykonany z dbałością o szczegóły. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. O to wszystkiego naj! z okazji tak zacnych czwartych urodzin:) a konik na pewno bedzie kiedyś tym miłym wspomnieniem z dzieciństwa. A ja jutro zamierzam kochana wspomnieć o tobie na blogu przy okazji pokazania pieknych podusiów, które mi przysłsałaś, pamiętasz? :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam LaVioletko, czytałam Twój piękny post juz i bardzo dziękuję, za odnośnik :)

      Usuń
  6. Ale cudny!! Piękny prezent chyba każdy chlopczyk by się ucieszył z własnego rumaka.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, radość była wielka więc i satysfakcja jak najbardziej jest:)

      Usuń