wtorek, 25 marca 2014

Porządki i Pościel :)


Jest szaro, buro i ponuro. I leje. A było pięknie, słonecznie i ciepło. I nie lało. W marcu jak w garncu :) Nastroje też się wahają. Raz energia , raz spadek formy. Miałam napisany post, który wydał mi się na tyle bezbarwny, że go usunęłam. Ten też nie będzie barwny, ale chyba mi się nie będzie chciało pisać po raz trzeci :) czasem moje pióro jest lekkie jak ja w wodzie ,a czasem idzie marnie. 
Dzisiaj zdecydowanie idzie marnie, ale chciałam Wam pokazać pościele, które uszyłam ostatnio. Bo ładne są i pochwalić się chciałam :) Sófkowe materiały połączone z paseczkami i kropeczkami. Moim zdaniem całkiem udanie. Najbardziej jak zwykle cieszy mnie zadowolenie osoby, dla której je szyłam, bo na cóż mi ta cała robota, jeśliby się to Wam miało nie podobać? Fajnie jest wiedzieć, że coś co uszyłam służy komuś w jego domu, albo go ozdabia, albo dostarcza zabawy :) Taka satysfakcja.  Tylko czasu brakuje mi na własne mieszkanie. czasem się ugnę, rzucę szyciem, aby posprzątać, bo często nie mogę szyć z tego własnie powodu, czuje się taka zablokowana nieładem. Cokolwiek bym do ręki nie wzięła aby uszyć, nie umiem się skupić, bo myślę tylko o tym co powinnam, i mogę wybierać z całej listy :) Rzeczy małych i dużych, a każda do zrobienia na już. 
Mam takie marzenie, zostać sama w domu na jakiś czas, na tydzień może? I zająć się mieszkaniem, bardzo gruntownie. Przejrzeć wszystkie szafki, ubrania, rzeczy. Pozbyć się połowy co najmniej, najlepiej sprzedać, bo taka sprzedaż, to od lat mój sposób na posiadanie kasy takiej tylko mojej. Właściwie to kasa recyklingowa :) Więc połowę sprzedać, połowę oddać. Odetchnąć w większej przestrzeni. Już  rozprawiam się z szafowymi złogami. Są rzeczy, które trzymam pomimo tego, że są już o połowę mniejsze niż ja, albo nie noszę ich od dłuższego czasu. To takie bez sensu, to przywiązanie do czegoś, czego i tak nie oglądam ja, ani absolutnie nikt inny. Powinnam zostawić tylko co co jest na mnie dobre, w czym się dobrze czuję i dobrze wyglądam. Rzeczy, które mają kilka lat i do których na pewno już nie schudnę-powinnam się pozbyć. Zwłaszcza, że mam w rodzinie taką dobra duszę "pci" żeńskiej, która dba o to abym raz na jakiś czas miała nowe, śliczne ubrania. Dostając nowe, powinnam wybrać kilka starych i przekazać dalej. Tyle, że czasem tak trudno się rozstać, bo zawsze jest ta nikła nadzieja, że jednak kiedyś wejdę w to ponownie :)
Ale nic to , wiosna nastała, pora więc zakasać rękawy i okiełznać rozgardiasz na chacie. Choćby tylko na chwilkę, bo wiadomo, przy dwójce małych baranków, musiałabym kraty pozakładać w drzwiach, aby się nie nabałaganiło za 5 minut.
Nie ma co przedłużać, dwa razy mi się zamknął komp przy tym poście, więc szybko tylko dodam pierdyliard zdjeć i voila :)







I dresófkowe szaleństwo :)












4 komentarze:

  1. Achhh Pani to się już nie rozdrabnia na maskotki tylko same cudności szyje i się rozwija !!! Pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano Droga Pani, jak Klyent zamówi, to cóżem ja biedna mam zrobić? A mam deficyt w maskotkach i muszę koniecznie doszyć :) Dzięki :)

      Usuń
  2. Cudne te twoje pościele i w ogóle, swietnie przędziesz igłą i nitką, zazdroszczę ,ale tak serdecznie z podziwem! Bo u mnie już z rok czasu stoi maszyna, taka malutka z Ikei i boje się do niej podejść... takie beztalencie ze mnie!
    Takie porzadki raz na jakiś czas są blogoslawieństwem nie tylko dla domu, ale i naszych zagraconych duszyczek! :) Od razu mysli zaczynają jasniej wędrować. tez musze wziąć się wreszcie za odgracania domu, tylko rzeczywiściue, z niektórymi rzeczami tak trudno się rozstać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej..
    Dawno mnie tu nie było, ale u mnie sporo zmian i mało czas. Nowa praca i dzidzia w drodze. Więc jak tylko dowiem się jaka płeć, to na pewno coś zamówię. :) Szyjesz śliczne rzeczy. :)
    Pozdrawiam,
    http://marin-memories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń