poniedziałek, 15 czerwca 2015

Pod polską banderą czyli poduszka żaglówka...

Wow, drugi post w miesiącu, no czyż się nie staram? :)

Kiedyś już było u mnie marynistycznie, za sprawą zawieszek z kołem sterowym, potem były ryby-a może na odwrót, nie pamiętam już, w każdym bądź razie kiedy były ryby miały być też statki, ale odpłynęły w niepamięć :D 

A teraz powróciły, bo znowu zbliżaja się wakacje i morze mam nadzieję.

Statki a właściwe żaglowce, są dwustronne, druga strona jest tak samo uszyta, ale materiały w innej kombinacji. Tak dla urozmaicenia. Ale głowniejsza strona jest ozdobiona dodatkowo tasiemką.  
Są duże, miękkie i zdecydowanie idealne jako poduszka podróżna i przytulanka. Kształt bardzo mi się podoba i wyszedł taki , jaki chciałam aby był. 

Wiecie, czasem mi wstyd, bo brak mi profesjonalizmu i warsztatu. Czytam inne blogi i oglądam sprzęt jakim się posługują Dziewczyny, maty do krojenia, linijki i inne gadżety, których nawet nie znam. O maszynach nie wspomnę. A ja jedynie z metra krawieckiego korzystam, no i z nożyczek zwykłych. Jak coś sobie wymyślę, to biorę starą gazetkę z Lidla (bo duża) rysuję sobie wzór od ręki, wycinam i voila! Gotowe. A potem modlę się, aby wyszło tak jak chciałam :D

Z żaglowcem też tak było, ale mnie się podoba jak wyszło. Mam nadzieję, że będziecie mieli takie samo zdanie.

Zdjęcia robiłam na plaży na Pogorii. Pojechaliśmy tam zjeść pizzę na kolację. Kiedy byliśmy na Florydzie, jeździliśmy z pizzą nad ocean, na taką kolacyjkę pożegnalną przed powrotem do Polski.
 I wczoraj bardzo zachciało mi się tak zrobić u nas właśnie, bo niby dlaczego nie? Prawda? Co prawda jezioro to nie ocean czy może, ale też jest uroczo. No i ludzi o tej porze zdecydowanie mniej, a dla mnie to było super, bo kiedy robię jakiekolwiek zdjęcie, to nienawidzę mistrzów drugiego planu. Czasem się nie da, wiadomo, ale jeśli jest taka możliwość to tego unikam.
Oooo, przypomniało mi się, że uszyłam też cudną pościel marynistyczną, nawet nie pamiętam, czy dawałam ją na bloga. Jeśli nie, to mam dużo do nadrobienia :)

A teraz żaglowce, podobają się? 





wtorek, 9 czerwca 2015

Eko Park w Chorzowie i kolejne warsztaty.

W ostatni weekend maja gościłam na Eko Parku w Chorzowie. 
Duża imprezka, mnóstwo atrakcji dla dzieci i dorosłych, ekologicznych, związanych z wiedzą wszelaką i ogólnie zabawą.
 I do tego my, rękodzielnicy :)
Pogoda kapryśna, najpierw dopisała za bardzo, a potem wylała na nas wiadro wody, niejedno zresztą. Ale fajnie było. 
Poza sprzedażą dzieł włąsnych , robiłam moje warsztaty wyklejankowe. 
Wymyśliłam je jakieś 2 lata temu, jako rękodzielnik byłam dosyć świeża, mało doświadczona i ogólnie przerażona faktem, że mam coś takiego jak warsztaty w ogóle zrobić. I nie wiedziałam co mam zrobić na dodatek. Cudem jakimś wpadłam na wyklejane obrazki z moich resztek tkanin i nawet się nie spodziewałam, że efekty będa takie widowiskowe, 
A są. 
Za każdym razem, równie mocno zachwycam się każdym obrazkiem jaki powstaje w Waszych zdolnych rękach :) Zresztą zobaczcie na zdjęciach, a to i tak nie wszystkie zdjęcia, bo nie byłam w stanie robić wszystkiego na raz.
Nie jestem pewną siebie osobą, ale z tego pomysłu naprawdę jestem dumna :)
Poza naszymi warsztatami, kiermaszem, były pokazy. Między innymi tego przyjemnego "ptaszka" :D Imponujące skrzydła udało mi się kilka razy sfocić nawet. 
 Niestety niewiele słyszałam, bo nie mogłam zbyt daleko odejść od stoiska.







 a tu jak widać nauka łapania żywej ofiary :D