sobota, 3 września 2016

Cztery słonie...

Nie wiem czy kiedyś wspominałam, strasznie lubię jak coś co uszyję jest w miarę oryginalne. 

W miarę, bo trudno o to na rękodzielniczym rynku. 

Starałam się aby moje sowy były inne niż reszta, wymyśliłam sobie własnego jamnika, mam własne wymyślone poduszki, zaprojektowane przez fachurę dla mnie ( nie sądzę ,abym pokazywała więc chętnie się pochwalę niebawem) , mam motyle, roboty, moje zwierzaki 3d, i ...dostałam zamówienie na słonie. 

 Takie jak szyje mnóstwo osób ! 

Nie powiem, żeby mi się nie podobały, po prostu jakoś nigdy nie planowałam. Ale uszyłam, wypchałam uszy aby cokolwiek było inne i kurde no, cudne są :)

Bardzo mnie zauroczyły , uszyłam w miarę duże, aby było co w rąsiach małych trzymać. Tradycyjnie, miawszy (neologizm prywatny :) ) uszyć dwa uszyłam od razu 4, choć chciałam , jak to ja, uszyć słonia z kazdego fajnego kawałka materiału. 

Niestety, tkaniny teraz są tak piękne, że miękną mi nogi na ich widok, Nawet jeszcze 5 lat wcześniej- nie miewałam takich stanów na widok tkaniny. Jakie to życie jest zaskakujące :)

No to zostawiam Was ze słoniami. Dwa uszyte na starym Łuczniku, martwiłam się szyjąc minky ale Łucznik chyba nawet nie zauważył, a dwa na przeserwisowanej Janomce. 

See You :)




5 komentarzy:

  1. Asiu są cudowne, sama bym chciała się do tego w trójkąciki poprzytulać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Właściwe każdy się już gdzie przytula :)

      Usuń
  2. Witaj. Słoniki są przesłodkie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecudne słoniki :)) Pozdrawiamy:))

    OdpowiedzUsuń